piątek, 24 maja 2013

Katowice, miasto kata?



Pierwsze skojarzenie odnośnie pochodzenia nazwy  miasta Katowice jest oczywiste  - zapewne musiał tu niegdyś mieszkać słynny kat! Czy tak było w rzeczywistości? Odwołajmy się do źródeł.

      Pierwszy raz „Katowice” pojawiają się w protokole z wizytacji parafii bogucickiej w 1598 r. przygotowanym na polecenie biskupa krakowskiego. Niemal do końca wieku XVII nazwa ta występowała zamiennie z „Kuźnicą Bogucką”. Historyk języka polskiego Witold Taszycki, wysunął hipotezę dotyczącą etymologii nazwy Katowice w oparciu o bardzo częste doświadczenia w kreowaniu nazw wsi. Stwierdził, że prawdopodobnie  pochodzi ona od przezwiska pierwszego osadnika, w tym przypadku według Taszyckiego był to człowiek zwany „Katem”. Jedynym mankamentem może być fakt, że gdyby rzeczywiście istniał ktoś taki, z całą pewnością zostawiłby po sobie potomków noszących to miano, bądź jakiś  ślad w postaci zachowanej nazwy miejsca - np.  katowski las,  katowa dolina, katowskie wzgórze lub katowisko.  Miejsc takich jednak nie odnotowano. 

Oczywiste skojarzenie

Źródła, które wymieniają najwcześniejszych zagrodników wsi Katowice niestety nie zawierają wzmianek o żadnej tego typu osobie. W dużej mierze, do momentu uzyskania praw miejskich nazwiska zagrodników pokrywały się z tymi dawnymi, ale także pojawiły się nowe. Co ciekawe, właśnie w czasach uzyskania przez Katowice praw miejskich nie znano etymologii ich nazwy, a jeden z założycieli tego miasta, Richard Holtze, w roku 1871 tak powiedział: „Trudno ustalić, skąd wzięła się jej nazwa [wsi Katowice], która może pochodzić od kata, katować, karać śmiercią przez stryczek. Jeśli miałaby oznaczać miejsce straceń, to tylko z głupoty i lenistwa, aby Katowice zawsze musiały bronić honoru inteligentnej i pracowitej miejscowości”. Jak widać już wtedy  nazwa ta budziła oczywiste skojarzenie. Po wojnie krążyły pogłoski, że w starej, opuszczonej willi znajdującej się do początku lat 70. XX wieku, tuż obok Hotelu „Katowice”, mieszkał legendarny katowicki kat. W rzeczywistości była to  posiadłość właścicieli Katowic, rodziny Thiele-Wickler. Jako, że w czasach PRL-u nie mogło być mowy o pruskich korzeniach miasta, wykreowano mit, jakoby bogaty kat władał Katowicami. Z niewyjaśnionych przyczyn władze pamiątkę po tym kacie postanowiły usunąć i na początku lat 70. XX wieku, na polecenie Zdzisława Grudnia, ówczesnego pierwszego sekretarza KW PZPR w Katowicach. I to zrobiły.Nazwa Katowice ciągle jest niewyjaśniona i może nigdy nie będzie. Chyba, że pojawią się nowe dokumenty i ktoś odkryje w końcu tę tajemnicę.

                                                                                                                           Nowa Gazeta Śląska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz