czwartek, 23 maja 2013

Wspomnień Czar : GKS Katowice - Girondins Bordeaux

W sezonie 1994/95 GKS Katowice jako wicemistrz Polski występował w Pucharze UEFA. Na początku zdołał wyeliminować walijski Inter Cardiff i grecki Aris Saloniki, ale następny rywal miał się okazać przeszkodą nie do przejścia. Podopieczni Piotra Piekarczyka trafili bowiem na francuskie Bordeaux, które w tamtym czasie słynęło nie tylko ze znakomitych win, ale także z bardzo silnej drużyny piłkarskiej. 

Myślę, że każdy po trafieniu na takiego przeciwnika byłby zadowolony. Rywal gwarantował sporo kibiców i zysków, a przy tym był do przejścia. Jednak po 15 minutach nie mieliśmy wesołych min, ponieważ Francuzi mieli dwie wyśmienite okazje i powinni by prowadzić 2:0. Jednak pózniej GKS-a zaczęła grać swoje i przyniosło to efekt w postaci bramki w ostatnich minutach gry.  Eksplozja jaka wybuchła na stadionie przy ulicy Bukowej jest wręcz nie do opisania. Na naszym małym krytym stadionie (w całości prawie wypełnionym) doping był niesamowity.  Gdy padła już wcześniej wspomniana bramka, echo dopingu niosło się chyba do samego centrum. Cały stadion wrzał, nawet dziady razem z nami zaczęły krzyczeć GKS GKS GKS !!!!!!! Jeśli chodzi o kiboli z Francji to przyjechało ok. 20 facetów w wieku ok. 40 lat z szalikami, lecz bez flag. Ich doping był niesłyszalny.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz