środa, 24 kwietnia 2013

Na gruzach Grobu Nieznanego Powstańca Śląskiego

Powstańcy śląscy nigdy nie byli przez władzę hołubieni, ale los ich przedwojennego pomnika na placu Wolności w Katowicach jest szczególnie gorzki. Na gruzach Grobu Nieznanego Powstańca Śląskiego stawiali zwycięskie monumenty jego wrogowie. Najpierw stanął tu hitlerowski cokół, a potem pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. Radziecki żołnierz z pepeszą wymierzoną w miasto, z polskim towarzyszem u boku, stoi najdłużej. Dawno powinien odejść w cień historii. Uważamy, że byłoby sprawiedliwie, gdyby na plac Wolności wrócił grób bezimiennego powstańca śląskiego. Jako symbol odwagi, która mimo ryzyka i ofiar, przynosi zwycięstwo. Tak rzadkie w historii polskich zrywów.



Jednak przyszłość pomnika jest raczej przesądzona. Dlatego pojawiają się wciąż nowe pomysły, co postawić na jego miejsce. Czy upamiętnić Górnoślązaków wywiezionych nie nieludzką ziemię? Taki los spotkał też Pawła Stellera, autora pierwszego obelisku wdzięczności Armii Czerwonej. Jego dzieło nie spełniło jednak oczekiwań nowej władzy, autor trafił do łagru, a w trzy lata później wzniesiono imponujący obiekt, który do dzisiaj góruje nad stolicą regionu. Znajdują się tam prawdopodobnie prochy bezimiennego powstańca. Zgodnie z tradycją grobów nieznanych żołnierzy, które zaczęły powstawać po I wojnie światowej, kryły one w sobie zawsze szczątki poległego.Nic nie wiadomo o tym, żeby hitlerowcy burząc grób, usunęli też spod niego ziemię. Przeciwnie, wykorzystali podstawę sarkofagu, kładąc na niej we wrześniu 1939 roku płytę ze swastyką. Gdy na gruzach hitlerowskiego postumentu stanął pomnik ku czci Armii Czerwonej, powstańcy śląscy wiedzieli, co to oznacza. Krasnoarmiejców znali od czasów polsko-bolszewickiej wojny w 1920 roku, w której brali udział. Niemcy cieszyli się, że po naszej klęsce, przejmą od Rosjan Śląsk bez plebiscytu.Mało kto wie, że do walki z bolszewikami pospieszyli bohaterowie najsławniejszej śląskiej piosenki powstańczej - I Pułk Strzelców Bytomskich. Zwycięscy strzelcy nie zdążyli już walczyć w powstaniach, ale to oni pierwsi przynieśli na Śląsk wiadomość o grozie Armii Czerwonej. Prochy nieznanego powstańca przez 90 lat przygniatały symbole hitleryzmu, potem ZSRR. Nie ma powodu, żeby dłużej to trwało. Wilhelm Szewczyk apelował: "Przypominanie powstań śląskich nie jest nawoływaniem do jakiejkolwiek nowej konfrontacji - one mogą służyć także pojednaniu. Pomosty z rewolwerem przy skroni budują tylko więźniowie." A my przecież jesteśmy już wolni. Decydujmy sami.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz